GŁAZY KOŁO MARGONINA

Głazy koło Margonina. Sprawki mistrza Twardowskiego.

Oj, namieszał imć Twardowski na chodzieskiej ziemi, namieszał. Pozostały po nim, jak przez wieki wierzono, dwa potężne głazy. Tylko w ten sposób można było wytłumaczyć, skąd się wzięły w tej nizinnej krainie – zaiste jedynie czarcia moc mogła je tu umieścić.

Podobno tam, gdzie dziś jeden z owych wielkich głazów leży – w pobliżu wsi Próchnowo, nieopodal szosy Margonin-Wągrowiec – stała niegdyś karczma. Jedna z legend opowiada, że pewnego razu uderzył w nią piorun, zamieniając w kamień. W ten sposób zostali ukarani bezbożni młodzieńcy, którzy miast modlić się z pobożnymi chłopami w kościele, oddawali się tu hulankom i swawolom.

Inna opowieść głosi, iż właśnie w tej karczmie mistrz Twardowski po raz kolejny wywiódł diabła w pole. Gdy czart zorientował się, że on – najperfidniejszy z oszustów – sam padł ofiarą podstępu, ze złości zamienił ją w kamień. Dziś głaz ten zowią Zaklętą Karczmą.

Zaś mistrzowi Twardowskiemu chyba nie udało się daleko uciec przed diabłem, bowiem w pobliżu Zaklętej Karczmy jest i… Zaczarowana Karoca. Leży na skraju wsi Atanazyn koło Szamocina, przy drodze Margonin-Białośliwie. Ponoć kareta Twardowskiego, próbującego umknąć przed rozwcieczonym czartem, wpadła na ostrym zakręcie w drzewo i rozbiła się. W strasznej burzy, w której mimo huku piorunów słychać było głośne przekleństwa mistrza, jego powóz zamienił się w głaz. Taką cenę zapłacił za swe bluźnierstwa, choć inni powiadają, że to nie Twardowski, ale właścicielka dóbr szamocińskich została tak ukarana za grzeszne słowa i że to jej powóz zamienił się w głaz.

Jak było naprawdę – trudno dociec. O głazach narzutowych przyniesionych przez skandynawski lodowiec krąży wiele legend. I choć dziś z geologicznego punktu widzenia wiemy o nich niemal wszystko, wciąż intrygują i fascynują swymi niesamowitymi kształtami.

Fragment książki „Najpiękniejsze miejsca w Polsce”. Wydawnictwo: Publicat. Autor tekstu: Anna Plenzler.